usługi malkontenckie

środa, 25 czerwca 2003

Przygody Pana Marcinka pod polsko-ruską granicą (pod piórem nowego właściciela kota Marcinka):

>>Hej, to jest relacja o zaaklimatyzowaniu Marcina w Wolińskiej przyrodzie. Marcin okazał się znakomitym surwiwalistą, doskonale przystosował się do życia na wolnośći, nie widujemy go dość często, ale jednak czasami pod osłoną nocy uda się dostżeć jego świecące oczy gdzieś w oddali. Ze zdobywaniem pożywienia też chyba sobie radzi, staramy się podkładać mu jedzenie w miejscach nie stresujących jego nadpobudliwej osobowośći, jednak nie codziennie do nich zagląda. Sąsiedzi muwią nam że widzieli gdzieś małego czarnego dzikiego kota, myślę że chodzi o Marcina. Mam nadzieję że jest mu lepiej w Woli niż w zatłoczonej Warszawie.

Malko zachował ortografię, ale może jeszcze się złamie i poprawi. Bo styl niezły, nespa?
I zamiast "Neurotycznych związków" piszą się raczej "Czarne stopy", albo "Opowiadania i nowele łowieckie". Ruchu więcej, ale i przedustawnego spokoju i odwiecznego porządku. A jak byliśmy z Marcinkiem w tej Woli Uhruskiej, w której on zamieszkał, to z drzewa spadła wiewiórka. Wstała, otrzepała się z igliwia i lekko wspięła z powrotem na sosnę. One się tego uczą, jak wszyscy, to i czasem się nie uda.

(0)